Bieszczady jesień zdjęcia. Trzy magiczne słowa, które powodują przyśpieszone bicie serca u pasjonatów fotografii, panuje bowiem powszechne przekonanie że Bieszczady najpiękniej prezentują się jesienią. Ponieważ idzie jesień, chciałbym powiedzieć Ci gdzie możesz zrobić najpiękniejsze zdjęcia jesiennych Bieszczadów.

Chociaż zacznę od tego, że… nie zgadzam z tym że w Bieszczady należy jechać wyłącznie jesienią. Bieszczady mają niepowtarzalny klimat i potencjał na wykonanie świetnych zdjęć o każdej porze roku. Na pozostałych porach roku skupimy się jednak innym razem, tymczasem zapraszam cię na mój subiektywny wybór najlepszych miejsc do fotografowania jesieni w Bieszczadach. Propozycje nie aspirują do wykazu wszelkich dostępnych miejscówek, chciałbym ci jedynie podrzucić kilka pomysłów na to, gdzie wybrać się z aparatem jesienne Bieszczady. Jeśli Masz własne typy, koniecznie podziel się nimi w komentarzach.

Sam fakt znajomości miejsc nie daje stuprocentowej gwarancji wykonania niepowtarzalnych ujęć. Do tego jest też potrzebna wiedza, warsztat fotograficzny, umiejętność planowania pleneru choćby w zakresie kierunku padania promieni słonecznych, godzin wschodu i zachodu Słońca, czy chociażby pogody. Istotne jest też zwykłe fotograficzne szczęście: nieraz zdarza się że plener zaplanowany do ostatniego szczegółu, nie wychodzi ponieważ w ostatniej chwili następuje nieoczekiwana zmiana pogody, takie oto życie fotografa krajobrazu 😊

Wszystkie te elementy składające się na dobre zdjęcie, omawiamy w teorii i ćwiczymy w praktyce na warsztatach fotograficznych, teraz skupię się na podstawowych kwestiach związanych ogólnie z tematem: gdzie jechać w Bieszczady aby zrobić jak najlepsze zdjęcia?

Zanim przejdę do propozycji jesiennych plenerów w Bieszczadach, zapraszam Cię do spotkania się na żywo już w październiku. Gdzie? Oczywiście w Bieszczadach! Nie bez powodu jedziemy wtedy w Bieszczady na warsztaty fotograficzne, mam nadzieję na apogeum złotej bieszczadzkiej jesieni, gdy będziemy je przemierzać śladem serialu Wataha. Na plenerowych warsztatach fotograficznych wybieramy się śladem miejsc związanych z produkcją, wzbogacając to solidną porcją wiedzy fotograficznej oraz niepowtarzalnymi atrakcjami na noclegu.

Gdzie jechać w Bieszczady jesienią na zdjęcia?

To zależy 😊 Zależy oczywiście od tego co chcemy sfotografować: w inne rejony będzie celował pasjonat rozległych krajobrazów, inne fotograf dokumentujący pracę na bieszczadzkim wypale (którego już zostało bardzo bardzo niewiele) a jeszcze inne miejsca odwiedzi osoba interesująca się fotografią kulturową i architektury.

Bieszczady jesień zdjęcia? Połoniny

Zacznijmy oczywiście od tego z czego Bieszczady są najbardziej słynne, czyli połonin. Nie jest ich w Polsce zbyt dużo, można powiedzieć że raptem trzy: Połonina Wetlińska,  Połonina Caryńska oraz ogólnie rozumiany masyw Tarnicy z Bukowym Berdem, Szerokim Wierchem oraz Połoniną Bukowską prowadzącą głównym grzbietem Karpat w stronę Przełęczy Użockiej.

Fotograf krajobrazowy pracuje głównie (choć nie wyłącznie!) o wschodzie i zachodzie słońca, więc warto znaleźć sobie takie miejsca, które nie będą bardzo oddalone od naszego noclegu czy miejsca gdzie pozostawiliśmy samochód. Pamiętajmy również, że zgodnie z regulaminem Bieszczadzkiego Parku Narodowego, wędrówka parkowymi szlakami w nocy jest zabroniona i nie jest to martwy przepis. Zdarza się że osoby publikujące np. w mediach społecznościowych swoje nocne zdjęcia z terenu Bieszczadzkiego Parku Narodowego, są później proszone przez pracowników Parku o wytłumaczenie się co tam wtedy robiły. Czasem nie kończy się tylko na tłumaczeniach.

Dlatego niestety w większości sytuacji wyjście na wschód słońca jest jawnym łamaniem Regulaminu Parku ponieważ aby pojawić się przykładowo na Tarnicy o świcie, z Wołosatego musimy wyjść co najmniej  dwie godziny wcześniej. Moim zdaniem, i to podkreślę, nie konsultowanym prawnie, jest opcja na granicy tego zakazu: znajdujemy sobie miejsce do zdjęć, skąd stosunkowo szybko możemy wrócić, idziemy tam na zachód Słońca, a gdy tylko tarcza słoneczna skryje się za horyzontem, zbieramy sprzęt i schodzimy na dół. Jeśli nie będziemy mieli daleko do przejścia, zdążymy przed pełnoprawnym zmrokiem. Na szczęście są takie miejsca w Wysokich Bieszczadach, chociażby okolice schroniska na Połoninie Wetlińskiej („Chatka Puchatka”) i później szybkie zejście na Przełęcz Wyżnią. Albo Smerek i Przełęcz Orłowicza z zejściem do Wetliny. Zwłaszcza ta pierwsza lokalizacja jest fantastyczna widokowo: jako pierwszy plan służyć nam może chociażby bryła niedawno wyremontowanego (wybudowanego od nowa) schroniska oraz skałki znajdujące się nieopodal na grzbiecie połoniny, z dalszym planem izolowanej Połoniny Caryńskiej, a jeszcze dalej Gniazda Tarnicy oraz Bieszczadów znajdujących się już po ukraińskiej stronie. Zobacz!

Wdzięcznym miejscem do fotografowania połonin bieszczadzkich z nieco dalszej odległości, są okolice Lutowisk i Stanicy Kresowej Chreptiów: z przełęczy roztacza się fantastyczny widok na znajdujące się na pierwszym planie Lutowiska z charakterystyczną wieżą kościoła, malownicze najbliższe wzniesienia i kulminacje w postaci połonin. Miejsce to jest o tyle ciekawe, że znajduje się tuż przy drodze i wręcz nie wysiadając z samochodu można zrobić fajne zdjęcia. To też nasz obowiązkowy postój podczas warsztatów fotograficznych śladem serialu Wataha w Bieszczadach, zresztą kadr Lutowisk spowitych we mgle jest dość częstą przebitką krajobrazową, jaką widzimy w serialu HBO Wataha.

Oczywiście bieszczadzkie połoniny wdzięcznie prezentują się z wielu miejsc, których nie czas tu nawet wszystkich wymienić, jedną z ciekawszych lokalizacji, zorientowaną głównie pod kątem wschodów słońca, są okolice Baligrodu a konkretnie tereny ponad wsią Cisowiec (stoki góry Choceń).

Bieszczady jesień zdjęcia? Jezioro Solińskie

Poza połoninami, najbardziej znanym elementem bieszczadzkiego krajobrazu jest rzecz jasna „bieszczadzkie morze”, czyli Jezioro Solińskie. Nie nastawiajmy się raczej na interesujące zdjęcia wprost z korony zapory, tym bardziej że formalnie obowiązuje tam zakaz robienia zdjęć i o ile nikt do zdjęć robionych doraźnie smartfonem się nie przyczepia, to jednak rozstawienie statywów i dłuższa sesja na pewno spotka się z interwencją ochrony zapory. Bieszczadzkie morze zdecydowanie lepiej fotografować z otaczających je wzgórz, tutaj bardzo mocno przyda się dron, zwłaszcza gdy będziemy chcieli wzbić się w powietrze w okolicach góry Jawor.

A to zdjęcie z tego samego miejsce, nie z drona lecz długoogniskowym obiektywem złapany wąski wycinek morza mgieł nad Jeziorem Myczkowskim.

Kolejną propozycją jest wybranie się na Półwysep Werlas i Cypel Koński. Co prawda od okolic Soliny jedzie się tam dość długo: gdy w prostej linii mamy tam mniej niż 5 km, musimy objechać kilkunastokilometrową trasą wiele zatok wcinających się między góry. Zdecydowanie jednak polecam to miejsce, nie bez powodu praktycznie na każdej edycji warsztatów fotograficznych w Bieszczadach, o ile tylko pogoda pozwala, wybieramy się tam na wschód Słońca. Ciekawe kadry można wykonać zarówno z drona, jak i tuż znad tafli wody, bądź wędrując po okolicznych polanach.

Gdzie na zdjęcia w Bieszczady? Drewniane cerkwie

Dla miłośników fotografii kulturowej i architektury oraz historii Bieszczadów, zdecydowanie polecam dwie ich skrajne części. Pierwsza to pogranicze z Ukrainą, gdzie możemy oglądać i fotografować drewniane bieszczadzkie cerkwie, najczęściej w typie bojkowskim jak chociażby cerkiew w Równi, Smolniku nad sanem (ta druga w bardziej archaicznym typie i w ładniejszej okolicy). Mamy także możliwość obejrzenia cerkwi w Bystrem – ona już w stylu narodowym ukraińskim, oraz ewenement w terenie, cerkiew w Hoszowie z nawiązaniem do stylu huculskiego. To oczywiście nie jedyne przykłady interesujących cerkwi tuż przy granicy z Ukrainą: mamy jeszcze nietypową bryłę świątyni w Michniowcu, znajdującą się dosłownie kilkadziesiąt metrów od granicy z Ukrainą. Co ciekawe, przy cerkwi w Michniowcu kręcone były sceny serialu Wataha, tam ukrywała się Alsu Karimow z synem, tam też posługę duszpasterską sprawował ojciec Wiktora Rebrowa. Wszystkie te obiekty odwiedzamy na warsztatach fotograficznych w Bieszczadach.

Drugim rejonem wartym zainteresowania jest zachodnia część Bieszczadów, na granicy z Beskidem Niskim, wzdłuż doliny Osławy mamy kilka bardzo pięknych przykładów budowli w stylu wschodnio łemkowskim: cerkwie w Komańczy, Rzepedzi, Radoszycach.

Czy to jedyne obiekty? Oczywiście że nie! Jest ich znacznie więcej, inne lepiej prezentują się o wschodzie, inne o zachodzie Słońca. Są cerkwie tak otoczone drzewami, że sens ich odwiedzenia na plenerze fotograficznym jest w sumie tylko zimniejszą porą roku, gdy nie ma liści na drzewach. Jeszcze inne najlepiej prezentują się z lotu ptaka (z drona). Tego wszystkiego Dowiesz się na warsztatach fotograficznych szlakiem cerkwi w Bieszczadach.

Przy tego typu zdjęciach nie jesteśmy już uzależnieni od wschodu i zachodu Słońca: tutaj warto wyczekiwać interesujących chmur czy na niebie, ostrego światła które wpada do zakurzonego pomieszczenia przez niewielkie okno, czy też mglistego poranka podczas którego może nam się udać bardzo ładnie otoczyć bryłę cerkwi maską z mgły.

Gdzie na zdjęcia w Bieszczady? Rzeki i wodospady

Bardzo wdzięcznym tematem są bieszczadzkie strumienie i wodospady. Mające potencjał do zdjęć, poleciłbym trzy. Pierwszy to wodospad Szum na potoku Hylatym nad Zatwarnicą, zaś drugi to wodospad w Wetlinie Starym Siole. Przy wodospadzie w Wetlinie zawsze zatrzymujemy się podczas naszych warsztatów fotograficznych szlakiem serialu Wataha, to bardzo wdzięczny temat do zdjęć i nauki fotografowania na długim czasie. Opcja jest doprawdy idealna: wrócisz z wiedzą zdobytą na warsztatach fotograficznych, jak fotografować takie obiekty, będziesz mieć także zapisane na karcie pamięci aparatu fantastyczne zdjęcia 😊

Zaś trzecia propozycja, to kompletnie zapomniany turystycznie wodospad na Olszance w Uhercach Mineralnych. Tam też wielokrotnie bywamy na kursach fotografii w Bieszczadach.

Bieszczady jesień zdjecia? Ludzie

Bieszczady to nie tylko przyroda, to także ludzie którzy tam żyją i pracują. Znakiem Bieszczadów, który niestety już zamiera, są smolarze czyli osoby wypalające węgiel drzewny w klasycznych retortach. Jednym z najbardziej znanych, a na pewno najbardziej medialnych jest pan Zygmunt którego zawsze odwiedzamy na warsztatach fotograficznych śladem serialu Wataha. Niestety nie mogę zagwarantować że Zygmunt zawsze będzie na wypale, jednak gdy go tam spotkamy, będzie okazja do porozmawiania o jego pracy Bieszczadach, w żartobliwy i trochę rubaszny sposób.