Warsztaty 20-22 lutego 2009
Każda premiera niesie ze sobą pewien rodzaj niepokoju: czy wszystko się uda, czy nic nie pokrzyżuje planów, czy uda się zrealizować zamierzenia, czy jest coś o czym zapomnieliśmy... tak było i teraz, gdy ruszała pierwsza edycja warsztatów fotograficznych, zastanawialismy się czy zrobiliśmy wszystko co można było zrobić i przewidzieliśmy wszystko, co mogło się zdarzyć... Byliśmy jednak dobrej myśli i luźnie podchodziliśmy do sprawy, raz, że naprawde sporo czasu spędziliśmy na przygotowaniach i planowaniu, a dwa - że i tak "coś się zdarzy", więc po co się martwić na zapas.
Zaczęło się od... awarii komputera na którym znajdowały się materiały do warsztatów (zostały przywrócone z backupu) oraz przygód związanych z wyciąganiem samochodu ze śniegu w czasie objazdu fragmentów trasy. Tak, śniegu było mnóstwo. Opady sprzed kilku dni skutecznie zasypały Bieszczady i pierwsze zajęcia miały typowo zimową oprawę.
Na zajęciach pojawił się komplet 13 uczestników oraz kilka osób towarzyszących. Zjechali się przedstawiciele różnych miast, "była" Warszawa, Kraków, Katowice, Tarnów, Przemyśl, Kielce czy Cieszyn... Jak widać, odległość nie jest problemem dla pasjonatów fotografii. Pierwsze osoby pojawiły się już w czwartek wieczorem, by w piątek wybrać się na pieszo-samochodową wycieczkę w okolice.
W piątek, punktualnie o 17:00 rozpoczęliśmy obiadokolacją i krótkim przedstawieniem idei przedsięwzięcia. Rozlosowaliśmy też książkę Bryana Betersona "Ekspozycja bez tajemnic", ufundowaną przez Wydawnictwo Galaktyka (podobne nagrody będa też na kolejnych warsztatach). Zaraz potem rozpoczęła się część teoretyczna zajęć, gdzie omawialiśmy niuanse techniczne, elementy dobrej kompozycji, wyjaśniliśmy też szereg różnych definicji, itp. Obejrzeliśmy blisko 170 zdjęć, zarówno dobrych jak i złych. Poznaliśmy też "na sucho" kilka trików, przykładowo jak zrobić dobrą panoramę, itp. Po blisko trzygodzinnej prelekcji przenieśliśmy się na miły przerywnik (a w zasadzie na akcent kończący dzień) do "Pieczary Węgrzyna" gdzie odbyła się krótka degustacja karpackich win i nalewek.
Piękny zachód słońca nastrajał optymistycznie, więc umówiliśmy się na poranne wyjście na wschód słońca (na pobudkę o wczesnej porze zdecydowało się 6 osób). Niestety - rano słońce zupełnie nie mogło się przebić przez grubą warstwę chmur, nie zrezygnowaliśmy jednak z wyjścia, zapięliśmy rakiety śnieżne i ruszyliśmy na krótki spacer, bawiąc się "mgielną" fotografią. Za to do portretów światło było prawie optymalne, miękko i bez cieni oblewając modeli.
Po powrocie do Zagrody czekało juz na nas śniadanie oraz reszta uczestników, a kilkanaście minut później dodatkowo konny zaprzęg, którym mieliśmy pokonać część trasy przedpołudniowej wycieczki fotograficznej. Akurat w momencie wyjazdu odrobinę pogorszyła się pogoda, zaczął padać drobny śnieg, jednak wszyscy uczestnicy z zapałem pakowali się na wóz (z sań trzeba było niestety zrezygnować, mimo dużej ilości śniegu, sama droga przez Orelec była jednak odśnieżona w dużej części do samego asfaltu).
Zatrzymywaliśmy się przy kościele (dawnej cerkwi) w Orelcu, przy retortach do wypalania węgla drzewnego (niestety, akurat teraz nie pracowały). Po wyjeździe na grzbiet zostawiliśmy zaprzęg i udaliśmy się na spacer do Myczkowiec. Trasa była zupełnie nie przetarta, my jednak bezproblemowo szliśmy naprzód zatrzymując się czasem na mniej lub bardziej indywidualne "foto-postoje". Nad Skałką Myczkowiecką zrobiliśmy sobie dłuższy postój na panoramę oraz wykład jak robić zdjęcia do panoramy, aby później bezproblemowo połączyć je w programie graficznym.
W myczkowieckim ośrodku Caritas zrobiliśmy sobie przerwę na kawę, a później poszliśmy oglądać - i fotografować - makiety cerkwi (ponad 120 obiektów w skali 1:20 w Centrum Kultury Ekumenicznej) a także konie z pobliskiej stadniny. Stamtąd wróciliśmy już do Orelca na krótki lunch.
Kolejnym celem jaki postawiliśmy przed sobą, było panoramowanie (specyficzna forma fotografowania ruchomych obiektów). Wykorzystaliśmy do tego... worki z sianem, na których niektórzy uczestnicy ofiarnie zjeżdżali z pobliskiego wzniesienia, wśród trzasku migawek aparatów pozostałych osób, próbujących pokazać ruch na zdjęciu. Zabawa była przednia, zarówno dla zjeżdżających, jak i fotografujących.
Po krótkiej przerwie podjechaliśmy samochodami uczestników do Soliny, wprost na koronę zapory. Tutaj w planach było nocne fotografowanie - trafiliśmy tam idealnie, dokładnie w tzw. złotą godzinę fotograficzną.
Niedziela, ostatni dzień warsztatów, była poświęcona na ćwiczenia głębi ostrości oraz perspektywy zależnie od użytej ogniskowej. Poznaliśmy też zalety filtrów (m.in. polaryzacyjnego). Bezchmurne niebo i piękne słońce stwarzało do tego wprost wymarzone warunki.
Ostatnim elementem warsztatów była podsumowująca część teoretyczna, na której rozmawialiśmy o optymalnym zarządzaniu i katalogowaniu zdjęć, konieczności backupu oraz podstaw obróbki zdjęć. Na warsztat wzięliśmy też zdjęcia wykonane w czasie warsztatów: łączyliśmy panoramę, zajmowalismy się retuszem, korektą tonalną, itp. Rozmawialiśmy też o zaletach formatu RAW i sposobu "wywoływania" zdjęć w tym formacie. Na koniec poruszyliśmy temat szukania inspinacji, uczestnictwa w forach fotograficznych oraz najlepszych fotograficznych serwisach internetowych.
Panorama Myczkowce
fot. Jarek Piasecki
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
fot. Ewa Kuszyk
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
fot. Sebastian Nowak
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
fot. Jola Pera
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
fot. Ewa Wenta
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
fot. Paweł Brzozowski
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|

