Magiczne, jesienne Bieszczady - juz niebawem
Start Galerie zdjęć i relacje Warsztaty 17-19 oraz 24-26 kwietnia 2009

Warsztaty 17-19 oraz 24-26 kwietnia 2009

Fotograficzny "weekend z dziką przyrodą" cieszył się ogromnym zainteresowaniem, więc wychodząc naprzeciw uczestnikom, dla których zabrakło miejsca w pierwszym terminie (17-19 kwietnia), już tydzień później (24-26 kwietnia) przeprowadziliśmy dodatkowe warsztaty. Ponieważ program, trasa, atrakcje a nawet pogoda były takie same, niniejsza relacja spina obydwie edycje warsztatów.

Warsztaty tradycyjnie rozpoczęliśmy od ponad dwugodzinnego wykładu objaśniającego podstawy fotografii, tryby pracy aparatu, zasady poprawnej kompozycji, itp. Zrobiliśmy też kilka praktycznych testów z których można było się dowiedzieć jak działa światłomierz oraz czym różnią się poszczególne tryby pomiaru światła. Po krótkiej przerwie odbył się drugi wykład - tym razem poświecony przyrodzie Bieszczadów. Ciekawie opowiadał o niej Grzegorz Sitko - leśnik, biolog i przewodnik górski. Z Bieszczadami związany od urodzenia, po skończeniu studiów wyższych podjął pracę w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Specjalizuje się w edukacji przyrodniczej, obserwacjach ptaków i zrównoważonej turystyce.

Oczywiście nieodłączną częścią wieczoru była degustacja karpackich win i nalewek. Jak zwykle, wszyscy zachwycali się słynnym "Czarnym Bobrem" - najlepszą bieszczadzką nalewką roku 2008 - festiwal nalewek rokrocznie odbywa się w Wetlinie, nalewka gospodarzy Zagrody Magija zajęła w nim pierwsze miejsce.

Tradycyjnym elementem warsztatów jest sobotnie wyjście na wschód słońca, mimo że jest ono "nieobowiązkowe", zawsze na zbiórce o 4:30 stawiał się komplet uczestników. Bezchmurna i mroźna jak na warunki wiosenne pogoda sprzyjała dużej przejrzystości powietrza i dalekim widokom. Dodatkowo snujące się mgły oraz dym z pracujących retort w których wypalano węgiel drzewny, sprawiały bajkowo-magiczne wrażenie. Chciałoby się, żeby takie chwile trwały w nieskończoność, trzeba było jednak schodzić do Zagrody na śniadanie.

Zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na przyrodniczą wycieczkę fotograficzną, obok robienia zdjęć, rozpoznawaliśmy ptaki, oznaczaliśmy kwiaty i dużo rozmawialiśmy o przyrodzie. Po przejściu Działu Myczkowieckiego i wzgorza Mikołajec (inną trasą niż na "zwykłych" warsztatach), zeszliśmy do naszego standardowego, pięknie położonego na Skałach Myczkowieckich miejsca, skąd ćwiczyliśmy wykonywanie panoram. Dalsza część trasy to wędrówka starorzeczem Sanu, wraz z forsowaniem go w bród, które dostarczyło niezapomianych przygód (nie wszystkim udało się pokonać San suchą stopą). Starorzecze jest ostoją ptactwa wodnego, które mieliśmy okazję obserwować, oznaczać i oczywiście fotografować. Kolejny postój to cudowne źródełko w Zwierzyniu, gdzie dodatkowo zrobiliśmy sobie krótką przerwę na posiłek. Stamtąd udaliśmy się pod tzw. Siłownię Elektrowni Myczkowce, czyli do miejsca gdzie "San wypływa z góry", ściślej ze sztolni przekopanej pod wzgórzem. Dalej jeszcze krótki spacer do stanowiska rzadkiej rośliny - lulecznicy kraińskiej, mającej m.in. właściwości halucynogenne, skąd przejechaliśmy już do myczkowieckiego Caritasu, gdzie fotografowaliśmy konie na wybiegu (panoramowanie) i makiety cerkwi (makro). Była też krótka przerwa na kawę.

Po powrocie do Zagrody, obiedzie i krótkim odpoczynku, ruszyliśmy w stronę Uherzec Mineralnych, do wodospadu na Olszance. Wysoka, wiosenna woda już ustąpiła, także mogliśmy podejść bardzo blisko wodospadu, niektórzy nawet zdecydowali się przejść w bród przez rzekę i fotografować wodospad z drugiego brzegu. Nurt był wartki :-)

W sprytny sposób "zaliczyliśmy" dwa zachody słońca: jeden nad Jeziorem Myczkowieckim, otoczonym stromymi stokami okolicznych wzgórz, za którymi słońce chowało się nieco wcześniej. Drugi zachód słońca mieliśmy okazję oglądać i fotografować ze znacznie wyżej położonej korony zapory w Solinie. Gdy zupełnie się ściemniło, pobawiliśmy się tradycyjnie światłem latarek oraz omówiliśmy zagadnienia związane z fotografią nocną.

Dzień pełen wrażeń zakończyła kolacja w Zagrodzie. Odczuwalne było - nie da się ukryć - zmęczenie ale też duża satysfakcja - w końcu byliśmy na nogach od około 4:30 do sporo po 22:00.

Niedzielny poranek przywitał nas niezmienną piekną pogodą. Po śniadaniu wybraliśmy się na krótką wycieczkę w stronę pasma Żukowa. W czasie kilku postojów ćwiczyliśmy zagadnienia związane z głębią ostrości, perspektywą, powiedzieliśmy sobie też parę słów o technologii HDR, wraz z wykonaniem przykładowych zdjęć.

Zajęcia kończył wykład podsumowujący warsztaty, na którym obrabialiśmy wykonane zdjęcia, ale także rozmiawialiśmy o sposobach na backup materiałów, szukaniu inspiracji czy nieistotnego zdawać by się mogło - przygotowania stanowiska pracy.

Uczestnicy warsztatów

Panorama Myczkowce

fot. Maciej G. Szling

fot. Marcin Skwarski

fot. Andrzej Fijołek

 

fot. Michał Sośnicki

   

fot. Małgorzata Wróbel

fot. Marzena Kiklica

     

fot. Katarzyna Kuter

 

fot. Paweł Brzozowski